U Żydów Rosz ha-Szana - Nowy Rok 5783 - zachód słońca 25 IX do zachodu 27 IX 2021

Życzymy wszystkim, by zostali zapisani i zapieczętowani na dobry rok.
רֹאשׁ הַשָּׁנָה 5783

Szofar z rogu baraniego, XIX/XX wiek  /  zbiory ŻIH

Szofar z rogu baraniego, XIX/XX wiek / zbiory ŻIH

Przemysław Batorski, Żydowski Instytut Historyczny

Rosz ha-Szana

Rosz ha-Szana obchodzone jest jako pamiątka stworzenia świata, lecz również jako dzień sądu, zapoczątkowujący dziesięciodniowy okres rachunku sumienia i odbywania pokuty, zwany po hebrajsku Jamim Noraim, czyli Straszne Dni

Rosz ha-Szana, żydowski Nowy Rok, obchodzony jest w pierwszy i drugi dzień miesiąca tiszri – wypada zazwyczaj na przełomie września i października w kalendarzu gregoriańskim. Hebrajskie słowo rosz oznacza „głowa”, więc Rosz ha-Szana to Głowa Roku, Początek Roku[1]. Bywa też nazywany Świętem Trąbek lub Trąbkami. Nazwa ta pochodzi od szofaru, trąbki zrobionej z rogu zwierzęcia koszernego, zakrzywionej na znak, że człowiek musi przyjąć wolę Boga.

W Erew Rosz ha-Szana – dzień poprzedzający rozpoczęcie świąt – Żydzi powinni wykąpać się i ostrzyc, włożyć nowe ubranie lub chociaż nową część ubrania. Aron ha-kodesz, czyli szafę ze zwojami Tory, okrywano białą kotarą na znak oczyszczenia[2]. W początek Nowego Roku, upamiętniający stworzenie świata, pobożny Żyd dokonuje duchowej odnowy i zerwania z grzechami.

Trąbienie w róg, w synagodze, w miejscu czytania Tory, oznacza ogłoszenie Boga królem wszechświata i błaganie o miłosierdzie – jest to główna uroczystość Rosz ha-Szana[3]. Trąbki najczęściej wykonywano z rogu baraniego, na pamiątkę barana, którego na górze Moria Abraham złożył Bogu w ofierze po ocaleniu Izaaka. Nie można było wykonywać trąbek z rogu wołu i krowy, gdyż zwierzęta te utożsamiano z bałwochwalstwem Izraela podczas pobytu na pustyni, kiedy Żydzi zwrócili swe modlitwy ku złotemu cielcowi.

Na powyższym zdjęciu przedstawiamy zabytkowy szofar ze zbiorów ŻIH, prawdopodobnie pochodzący z Lublina. Podczas II wojny światowej został złożony przez Niemców w magazynie na Zamku Lubelskim. Po wojnie trafił do Państwowego Muzeum na Majdanku, skąd przekazano go ŻIH w 1952 r. Ma długość 31,9 cm.

Rosz ha-Szana obchodzone jest jako pamiątka stworzenia świata, lecz również jako dzień sądu, zapoczątkowujący dziesięciodniowy okres rachunku sumienia i odbywania pokuty, zwany po hebrajsku Jamim Noraim, czyli Straszne Dni[4]. Drugiego dnia Nowego Roku pobożni Żydzi wytrząsali szaty nad wodą na znak odrzucenia grzechów lub składali swoje grzechy na białe kury i koguty, zabijali zwierzęta, a potem ich mięso lub jałmużnę przekazywali biednym. Dzięki modłom i aktom przebłagania Żydzi zostają zapisani w księdze życia na kolejny rok – stąd pozdrowienie: „Obyś został zapisany na dobry rok”[5], „Obyś został zapisany i zapieczętowany na dobry rok”. Bo w Rosz ha-Szana Bóg otwiera dwie księgi: Księgę Życia i Księgę Śmierci. Od człowieka zależy, do której zostanie wpisany. Zostają one zamknięte w święto Jom Kipur, czyli Dzień Pojednania.

Przypisy:

[1] Kaja Wieczorek, Rosz ha-Szana, Kompendium ŻIH, dostęp 11.09.2020.

[2] Magdalena Grzebalska, Rosz Ha-Szana – obrzędy i obyczaje na Lubelszczyźnie, Leksykon Teatru NN, dostęp 11.09.2020.

[3] Mieczysław Siemeński, Księga świąt i obyczajów żydowskich, Warszawa 1993, s. 59–60.

[4] Kaja Wieczorek, dz. cyt.

[5] Rosz ha-Szana, Wirtualny Sztetl, https://sztetl.org.pl/pl/slownik/rosz-ha-szana, dostęp 11.09.2020.

Przemysław Batorski ŻIH

Przed I wojną światową badaczka obrzędowości żydowskiej Regina Lilientalowa tak pisała o święcie Rosz ha-Szana[1]:

Rosz ha-Szana, to jest „początek roku“ (rosz znaczy głowa, wierzchołek, początek, szana zaś – rok), pierwsze ze świąt jesiennych, przypada pierwszego dnia siódmego miesiąca zwanego Tiszri i trwa dwa dni. Żydzi uważają święto to za pamiątkę stworzenia świata, mówiąc: „Dzień ten jest rozpoczęciem dzieła Twojego, wspomnieniem dnia pierwszego”, także — za dzień sądu (jom hadin) i za początek roku cywilnego; a wszystko to na podstawie Talmudu, gdyż ani jako Nowy Rok ani jako Dzień Sądu nie występuje on w Piśmie Świętym, które zowie go „świętem przypominania trąbą“ i „dniem trąbienia”:

„Oświadcz synom Izraela i powiedz: «miesiąca siódmego, pierwszego tegoż miesiąca, będzie u was święto uroczyste, przypominanie trąbą»”. „Miesiąca siódmego, pierwszego dnia miesiąca zgromadzenie świąteczne będzie u was;... dniem trąbienia będzie on wam!”.

I dopiero w Misznie, gdy jest mowa, iż cztery razy do roku sądzonym jest świat, a mianowicie: w Pesach – zboże, w Szawuot – płody drzewne, w Sukot – wody deszczowe, znajdujemy, że w Rosz ha-Szana „wszyscy mieszkańcy świata przechodzą przed Nim niby benemaron”, tj. niby owce sądzone każda pojedynczo. (…)

Rabi Jose twierdzi, że sąd nad człowiekiem odbywa się co dzień, stosownie do słów „Że go nawiedzasz z każdym porankiem, a każdej chwili go doświadczasz“, lecz wierzenie to bladło wobec skupiającego w sobie ten atrybut jednego dnia w roku.

Zakon Mojżeszowy nakazuje w dniu owym zgromadzenie świąteczne, ofiary, wypoczynek i to rozwija Talmud ze szczególnym uwzględnieniem nakazu odnośnie trąbienia, poświęcając karty traktatu Rosz ha-Szana głównie temu, a także procedurze świadczenia o nowiu księżyca. Gdyż, aby się stało zadość słowom: „Oto uroczystości Wiekuistego, zgromadzenia świąteczne, które obwieszczać macie w czasie swoim“, należało ściśle oznaczyć pojawienie się „nowego“ księżyca, o czym z pomocą sygnałów ogniowych z Góry Oliwnej, a w późniejszych czasach przez posłów uwiadamiano Żydów innych miast i miejscowości Palestyny, Syrii i Babilonii. Ponieważ zaś poza Palestyną wzbronione było ustanawianie dni nowiu, więc w miejscach oddalonych od Jerozolimy, np. w Egipcie, dokąd wiadomość tak prędko dojść nie mogła, obchodzono nów przez dwa dni, tj. 30 i 31 dnia mijającego miesiąca.

Jeszcze bardziej drobiazgowo omawia Talmud akt trąbienia, rozwodząc się nad rogiem — szofarem i jego tonami. Wszelkie rogi uznane zostały za odpowiednie prócz krowiego, lecz rabi Jehuda orzekł, iż w Rosz ha-Szana w rogi baranie dąć należy.

Szofar, którym się w dniu tym posługiwano, był prosty, otwór miał wyłożony złotem, a po bokach jego znajdowały się dwie trąby, tzw. chacocry. Przez róg wydawał trębacz dźwięk przeciągły w przeciwieństwie do krótkiego tonu trąb, ponieważ główny nacisk spoczywał na rogu i poza świątynią trąbiono tego dnia tylko w szofar. Róg uszkodzony niezdatny był do użycia, a w wypadku, gdy jeden róg w drugim się znajdował, przepisowi czynił zadość dźwięk, pochodzący z rogu wewnątrz umieszczonego.

Wszyscy byli obowiązani wysłuchać dźwięków szofaru w Rosz ha-Szana i każdy, z wyjątkiem głuchoniemych i małoletnich, a także – jak dodaje Tosefta [rozszerzenie Miszny, części Talmudu] – kobiet i niewolników, mógł innych od tego obowiązku wyzwalać.

(…)

We wszystkich z bytu żydowskiego przytoczonych tu przykładach trąbą jest szofar – róg, a więc instrument prastary, prototyp późniejszych trąb drewnianych i metalowych, instrument pasterski, dzięki któremu, w potrzebie, czynił pasterz donośniejszym głos swój. A może dźwięk rogu dzikie zwierzęta straszył i to doświadczenie nauczyło pierwotnego nomadę stosować ów środek i względem nadprzyrodzonego potwora?

(…)

Ten, któremu powierzają zaszczytną misję trąbienia, musi być człowiekiem pobożnym i ze wszech miar godnym. Przed przystąpieniem do tego aktu, posiadającego tak doniosły wpływ i znaczenie, Baal-thekia kąpie się w mykwie, co zresztą w dniu tym czynią wszyscy, na zasadzie, że w czystym ciele jest czysta dusza.

Przypis:

[1] Regina Lilientalowa, Święta żydowskie w przeszłości i teraźniejszości, t. 2, Kraków 1914, s. 1-6, 51, 53. Książka dostępna w repozytorium cyfrowym Polona. Pisownia i interpunkcja zostały uwspółcześnione, zrezygnowano z przypisów, dodano nowe podziały akapitów.