Dlaczego dialog ten ma szczególne znaczenie w Polsce?

Kościół Katolicki o swoich żydowskich korzeniach [rozdział 2]

ISBN 83-904394-0-1, Polska Rada Chrześcijan i Żydów, Warszawa, 1998

Po pierwsze, przez długie wieki Polska była wspólnym domem Żydów i chrześcijan, "drugą ojczyzną" Żydów, którzy stworzyli tutaj własne formy religijności, specyficzną obyczajowość, a także własną bogatą kulturę.

Po drugie, na ziemiach polskich znajduje się większość obozów zagłady, w których hitlerowcy dokonali bezprzykładnego ludobójstwa mordujące miliony Żydów polskich i zwożonych z wszystkich krajów okupowanej Europy. Dlatego Szoah nie jest dla nas czymś obcym, lecz wrasta nierozdzielnie w świadomość narodu polskiego. Nie ma w Polsce nikogo, kto by o tym nie wiedział, bez względu na to, jaki byłby jego stosunek do Żydów. Szoah jest sprawą naszego narodu i należy do naszych dziejów. Nie jest również przypadkiem, że właśnie papież z Polski uczynił tak wiele dla pogłębienia dialogu z judaizmem.

Jan Paweł II przeżył wojnę w Polsce. Kiedy więc mówi do Żydów i o Żydach, przemawia wówczas nie tylko jako głowa Kościoła katolickiego, lecz także jako jeden z tych, którzy sami doświadczyli całej grozy okupacji hitlerowskiej. Dał temu wyraz w Warszawie, w dniu 14 czerwca 1987 roku podczas spotkania z przedstawicielami społeczności żydowskiej, mówiąc: "Wasze zagrożenie było i naszym zagrożeniem. To nasze się nie zrealizowało w takiej mierze, nie zdążyło się zrealizować w takiej mierze. Tę straszliwa ofiarę wyniszczenia ponieśliście wy, można powiedzieć, ponieśliście za innych, którzy także mieli być wyniszczeni... Staliście się przez to wielkim głosem przestrzegającym całą ludzkość, wszystkie narody, wszystkie potęgi świata, wszystkie ustroje i każdego człowieka. Bardziej niż ktokolwiek inny - właśnie wy staliście się taką zbawczą przestrogą. I myślę, że w ten sposób spełniacie to wasze powołanie szczególne, okazujecie się w dalszym ciągu dziedzicami tego wybrania, któremu Bóg jest wierny".

W tych kilku zdaniach Ojciec Święty zawarł bardzo wiele: własne historyczne doświadczenie wspólnego zagrożenia i naukę Kościoła o niezmiennej trwałości wybrania Bożego. Zapewne jeszcze ważniejsze jest jednak stwierdzenie Papieża, że Szoah poprzez swą tragiczną jedność i niepowtarzalność ma znaczenie powszechne oraz głęboki historiozbawczy i teologiczny sens dla całej ludzkości. W dzisiejszych czasach, czasach religijnej obojętności, szerzącego się ateizmu, a nawet walczącej ateizacji, wzajemne otwarcie się na siebie chrześcijan i Żydów staje się sprawą ogromnej wagi. Łączy nas wspólne posłannictwo, wypływające z wiary w tego samego Boga, Stwórcę nieba i ziemi, Boga, który jest Bogiem-dla nas, Bogiem-z nami.

abp Henryk Muszyński wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

(Ze wstępu do książki Żydzi i judaizm ...s. 15-16)

Świadectwo Jana Pawła II

Poza słowami soborowej Deklaracji stoi doświadczenie wielu ludzi, zarówno Żydów, jak i chrześcijan - stoi także moje osobiste doświadczenie od najwcześniejszych lat mojego życia w rodzinnym mieście. Pamiętam naprzód szkołę podstawową w Wadowicach, gdzie w klasie co najmniej 1 /4 uczniów stanowili chłopcy żydowscy. Trzeba by tutaj wspomnieć o mojej koleżeńskiej przyjaźni z jednym z nich, to znaczy z Jerzym Klugerem. Trwa ona od ławy szkolnej do dnia dzisiejszego. Mam żywo przed oczyma obraz Żydów podążających w dzień sobotni do synagogi, która znajdowała się na zapleczu naszego gimnazjum. Obie grupy religijne, katolików i żydów, łączyła, jak przypuszczam, świadomość, że modlą się do tego samego Boga. Mimo różnicy języka, modlitwy w kościele i w synagodze w znacznej mierze opierały się na tych samych tekstach.

A potem przyszła druga wojna światowa z obozami koncentracyjnymi oraz planowa eksterminacja. W pierwszym rzędzie ulegli jej właśnie synowie i córki narodu żydowskiego - tylko dlatego, iż byli Żydami. Każdy, kto żył wówczas w Polsce, musiał się z tym zetknąć, przynajmniej w sposób pośredni.

Było to więc również moje osobiste doświadczenie, które noszę w sobie do dzisiaj. Oświęcim, będący chyba najbardziej wymownym symbolem Holocaustu narodu żydowskiego, mówi, jak daleko może posunąć się system zbudowany na przesłankach nienawiści rasowej i żądzy panowania jednego narodu. Oświęcim nie przestaje ostrzegać także i dzisiaj. Oświęcim mówi, iż antysemityzm jest wielkim grzechem przeciw ludzkości. Mówi, że wielkim grzechem przeciw ludzkości jest wszelka nienawiść rasowa, która niechybnie prowadzi do podeptania człowieczeństwa.

A teraz wrócę jeszcze do tej synagogi wadowickiej. Została ona przez Niemców spalona i dzisiaj już nie istnieje. Oto przyszedł do mnie kiedyś Jerzy, aby mi powiedzieć, iż miejsce, na którym ona stała, ma zostać uczczone specjalną płytą pamiątkową. Muszę powiedzieć, że w tym momencie udzieliło się nam obu głębokie wzruszenie. Stanęły nam przed oczyma sylwetki osób znajomych i bliskich oraz te soboty dziecięcych i młodzieńczych lat, kiedy społeczność żydowska Wadowic udawała się na modlitwę. Powiedziałem wówczas Jerzemu, iż chętnie napiszę na tę okazję moje osobiste słowo, znak solidarności i duchowej łączności z tym znaczącym wydarzeniem. I tak się stało. Osobą, która przekazała treść tego listu moim rodakom z Wadowic, był właśnie Jerzy. Wiele go ten wyjazd kosztował. Trzeba bowiem zaznaczyć, iż cała jego rodzina, która pozostała w Wadowicach, zginęła w Oświęcimiu, a przyjazd do Wadowic na odsłonięcie płyty pamiątkowej wadowickiej synagogi był pierwszym po pięćdziesięciu latach...

Poza słowami deklaracji Nostra aetate stoi - jak powiedziałem - doświadczenie wielu ludzi. Wracam pamięcią do okresu mojego pasterzowanża w Krakowie. Kraków, a zwłaszcza jego dzielnica Kazimierz, pełna jest śladów żydowskiej tradycji i kultury. Na Kazimierzu było przed wojną kilkadziesiąt synagog, a niektóre z nich były wielkimi zabytkami kultury. Jako Arcybiskup Krakowski miałem żywe kontakty ze społecznością żydowską Krakowa. Bardzo serdeczne stosunki łączyły mnie z przewodniczącym gminy żydowskiej, co przetrwało jeszcze po moim przeniesieniu do Rzymu.

Wybrany na Stolicę Piotrową kontynuuję tylko to, co w moim życiu ma bardzo głębokie korzenie. Przy okazji moich podróży apostolskich staram się zawsze spotykać z przedstawicielami wspólnot żydowskich na całym świecie. Ale przeżyciem zupełnie wyjątkowym były dla mnie z pewnością odwiedziny w synagodze rzymskiej. Historia Żydów w Rzymie to jest osobny rozdział historii tego narodu, związany zresztą ściśle z Dziejami Apostolskimi. Dane mi było w czasie tych pamiętnych odwiedzin wypowiedzieć słowa o starszych braciach w wżerze. Te słowa streszczają zresztą wszystko, co powiedział Sobór, i co nie może nie być dogłębnym przekonaniem Kościoła. Sobór Watykański II nie używał w tym wypadku wielu słów, ale to, co powiedział, pokrywa olbrzymią rzeczywistość, i to nie tylko religijną, ale i kulturalną.

Ten niezwykły naród w dalszym ciągu nosi w sobie znamiona owego Bożego wybrania. Kiedyś powiedziałem o tym w rozmowie z pewnym politykiem izraelskim, który chętnie się ze mną zgodził. Dodał tylko: "Gdyby to mogło mniej kosztować"... Istotnie, Izrael zapłacił wysoką cenę za swoje "wybranie". Może stał się przez to bardziej podobny do Syna Człowieczego, który według ciała był również Synem Izraeła, a dwutysięczna rocznica Jego przyjścia na świat będzie także świętem dla Żydów.

Cieszę się, że moje posługiwanie na Stolicy św. Piotra wypadło w okresie posoborowym, kiedy inspiracja deklaracji Nostra aetate przyobleka się w konkretne kształty. W ten sposób zbliżają się do siebie te dwa wielkie człony Bożego wybrania: Stare i Nowe Przymierze.

Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swoje spełnienie, to jest oczywiście spraw Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać Formą tego "nieprzeszkadzania" jest z pewnością dialog chrześcijańsko-żydowski, który ze strony Kościoła prowadzi Papieska Rada do Spraw Popierania Jedności Chrześcijan.

(Z książki Przekroczyć próg nadziei. Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittoria Messoriego, Lublin 7994, s. 85-87)