Spotkania w POLIN - omawianie spraw istotnych dla współczesnego człowieka w nawiązaniu do fragmentów Tory

W ramach cyklu "Uwierzyć w Muzeum" (2009-2014)

Halina Bortnowska i Stanisław Krajewski - fot. Magda Starowieyska/Muzeum Historii Żydów Polskich

fot. Magda Starowieyska/Muzeum Historii Żydów Polskich

Spotkania z cyklu "Uwierzyć w Muzeum?" mają na celu omawianie spraw istotnych dla współczesnego człowieka w nawiązaniu do fragmentów Tory, czyli Pięcioksiągu, tzn. początkowych ksiąg Biblii, stanowiących podstawę judaizmu, a także chrześcijaństwa. Czytania biblijne są traktowane jako punkt wyjścia, inspiracja, niekoniecznie dosłownie, ale z szacunkiem dla tekstu i z przekonaniem, że mówią coś ważnego dla nas teraz. Podczas spotkań wykorzystywana będzie zarówno wiedza naukowa jak i doświadczenie życiowe.

Czy potrzebujemy niezrozumiałych rytuałów?

16 VI 2014

16 czerwca 2014 r. odbyło się ostatnie spotkanie z cyklu „Uwierzyć w muzeum”. Gościem specjalnym była prof. Anna Sobolewska, eseistka, krytyk i historyk literatury.

Plik audio z przebiegu seminarium

Prof. Anna Sobolewska pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN. Rozprawę habilitacyjną poświęciła zapisom doświadczeń wewnętrznych w literaturze. Zajmuje się również literackimi opisami problemów osobowości, związkami form artystycznych ze świadomością religijną oraz różnymi przejawami religijności współczesnego człowieka.

Napisała m.in. zbiór esejów „Mapy duchowe współczesności: co nam zostało z Nowej Ery?” poświęconych różnym przejawom religijności człowieka współczesnego. Spectrum zainteresowań autorki jest niezwykle szerokie. Analizuje zarówno zjawiska kultury elitarnej (utwory poetyckie, spuściznę filozofów religii), jak masowej (podręczniki popularyzujące wiedzę ezoteryczną).

„Uwierzyć w muzeum” to dyskusje prowadzone przez Halinę Bortnowską i Stanisława Krajewskiego. Rozmawialiśmy o sprawach współczesnych i uniwersalnych, dotyczących każdego z nas. Na każde spotkanie zapraszany był gość specjalny - osoba, która dzieliła się z nami swą wyjątkową wiedzą i doświadczeniem.

Halina Bortnowska jest publicystką, filozofem i teologiem, byłą redaktorką miesięcznika „Znak”. Od lat komentuje aktualne zjawiska społeczne z perspektywy etycznej i chrześcijańskiej. Jest autorką książek: „Już / jeszcze nie”, „Co to, to nie” i „Wszystko będzie inaczej” (z Jolantą Steciuk).

Stanisław Krajewski jest profesorem filozofii, współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów ze strony żydowskiej. Autor m.in. „54 komentarzy do Tory dla nawet najmniej religijnych spośród nas”.

Projekt realizowany dzięki wsparciu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce

Grzech i żal – spotkanie z cyklu „Uwierzyć w Muzeum?"

14 XII 2014

Podczas spotkań, których gospodarzami są Halina Bortnowska i Stanisław Krajewski, mówimy o sprawach istotnych dla współczesnego człowieka w nawiązaniu do fragmentów Tory, czyli Pięcioksięgu. Tym razem wspólnie z gościem specjalnym – filozofem i etykiem prof. Jackiem Hołówką – zastanowimy się nad tym, czy pojęcie grzechu ma sens dla człowieka współczesnego? Czy istnieją ludzie amoralni? Jak wyrażamy żal za uczynione zło?

Czy kończy się dominacja mężczyzn w społeczeństwie? – spotkanie

25 V 2013

Transmisja audio

Spotkanie z cyklu Uwierzyć w Muzeum?, podczas którego omawiamy współczesne problemy, inspirując się fragmentami Tory (Pięcioksięgu). Spotkania są prowadzone przez Halinę Bortnowską, publicystkę, filozofkę i teolożkę, oraz prof. Stanisława Krajewskiego, filozofa.

Majowe spotkanie poświęcone będzie relacjom między kobietami i mężczyznami. Biblia może być odczytywana jako wyraz świadomości patriarchalnej. Opisuje świat, gdzie dopuszczalne jest wielożeństwo, a kobieta nie może funkcjonować bez mężczyzny. Także próba gorzkiej wody dotyczy podejrzewanej o cudzołóstwo kobiety, nie mężczyzny.

Tymczasem współcześnie w świecie zachodnim kobiety cieszą się coraz większą samodzielnością i niezależnością. Czy zawarta w Torze wizja relacji między kobietami i mężczyznami ma dziś jakąkolwiek rację bytu? Co zmieniło się na lepsze, a co na gorsze? Jak nierówności między kobietami i mężczyznami przejawiały się w czasach biblijnych, a jak współcześnie?

Na te pytania poszukamy odpowiedzi wspólnie z gościem specjalnym, psychoterapeutką i publicystką Anną Dodziuk, zajmująca się m.in. poczuciem własnej wartości oraz problemami małżeńskimi i partnerskimi.

Czy jedzenie mięsa jest potrzebne, właściwe, nieuniknione?

16 III 2013

Relacja audio

Spotkanie z cyklu Uwierzyć w Muzeum?, podczas którego omawiamy sprawy istotne dla współczesnego człowieka, inspirując się fragmentami Tory (Pięcioksięgu). Spotkania są prowadzone przez Halinę Bortnowską, publicystkę, filozofkę i teolożkę, oraz prof. Stanisława Krajewskiego, filozofa. W marcu ich gościem będzie prof. Jerzy Wilkin z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. Wspólnie przyjrzymy się etycznym i ekonomicznym aspektom jedzenia mięsa i zastanowimy się, czy biblijne zasady dotyczące tej sfery mają dziś jakikolwiek sens. Czy można je w ogóle odnieść do przemysłowej produkcji mięsa i genetycznie modyfikowanej żywności? A może naszą przyszłością jest wegetarianizm?

Czy we współczesnym świecie następuje zmierzch religii?

5 I 2013

Podczas comiesięcznych spotkań Uwierzyć w Muzeum? omawiamy sprawy istotne dla współczesnego człowieka, inspirując się fragmentami Tory (Pięcioksięgu), czyli początkowymi księgami Biblii, stanowiącymi podstawę judaizmu i chrześcijaństwa.

Nagranie z debaty

Spotkania są prowadzone przez Halinę Bortnowską,publicystkę, filozof i teolog, oraz prof. Stanisława Krajewskiego, filozofa. Gościem specjalnym będzie prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Partnerem cyklu jest Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita.

Rola imigrantów w społeczeństwie

30 XI 2012

Kliknij tutaj, aby posłuchać on-line

W cyklu Uwierzyć w muzeum? tym razem zostanie poruszony temat imigrantów w społeczeństwie. Gościem specjalnym będzie Maciej Zaremba-Bielawski - szwedzki dziennikarz polskiego pochodzenia, syn Oskara Bielawskiego.

Jako dziennikarz rozpoczął pracę w 1981 pisząc reportaże z Polski. Pracuje dla szwedzkiego dziennika Dagens Nyheter, pisze na tematy związane z kulturą i polityką. Jest także tłumaczem literatury polskiej.

wpływ relacji rodzinnych na losy jednostek

17 XI 2012

Posłuchaj nagrania z przebiegu debaty

Spotkania z cyklu „Uwierzyć w Muzeum?” mają na celu omawianie spraw istotnych dla współczesnego człowieka w nawiązaniu do fragmentów Tory. Najbliższe spotkanie poświęcone będzie tematowi wpływu relacji rodzinnych na losy jednostek.

Debatę poprowadzą Halina Bortnowska i Stanisław Krajewski. Gościem specjalnym będzie Ewa Woydyłło-Osiatyńska – doktor psychologii i terapeuta uzależnień.

Na czym polega świętość?

28 IV 2011

28 kwietnia odbyło się seminarium Na czym polega świętość?, którego gościem specjalnym był prof. Stanisław Obirek - teolog, historyk, antropolog kultury, były jezuita. Badacz miejsca religii we współczesnej kulturze, orędownik dialogu międzyreligijnego i międzykulturowego.

Relacja on-line

Czy świętość jest nierozerwalnie związana z męczeństwem? Czy świętość jest warta męczeństwa? Żydowska tradycja mówi, że męczeństwo jest obowiązkiem i jest alternatywą wobec morderstwa.

To każe nam się zastanowić, w imię czego byłbym gotów na własne męczeństwo. Czy istnieje coś takiego? Okazuje się, że nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie, nie tyle czy istnieje coś, za co moglibyśmy wybrać decyzję zniesienia własnego męczeństwa, ale czy jesteśmy w ogóle gotowi do takiej decyzji. Dopóki próba nas nie dosięgnie, nie możemy tego wiedzieć.

Czym zatem jest świętość? W żydowskiej tradycji święte są miejsca, czasy, przedmioty. Jest ziemia święta, są dni świąteczne, jest święta księga. Ponadto Bóg jest święty i Jego Imię jest święte. Jednak ważnym jest, abyśmy zdawali sobie sprawę z trudności orzekania czegokolwiek o Bogu. Cokolwiek o Nim powiemy, to jest Nim, a nie jego przymiotem.

Bóg jest święty i my nie wiemy właściwie, co to znaczy. Może zasadnym jest unikanie mówienia o tym, że coś jest święte, poprzez naśladownictwo Boga, bo to jest Jego najbardziej tajemniczy atrybut.

Świętość to jeszcze coś więcej, to zadanie, cel, lecz nie możemy jej traktować jako rodzaju kariery. Świętość to zadanie nie dla świętych, ale dla zwykłych ludzi, którzy poprzez swoje działanie wobec innych chcą coś ważnego wyrazić i tym samym dochować wierności. Żydowska tradycja mówi, że świętość to zobowiązanie. Zobowiązanie do słuchania tego, co zostało napisane. Relacja człowieka z Bogiem polega na tym, że człowiek słucha, a słucha poprzez czytanie.

Dlatego doszliśmy do wniosku, że kiedy mówimy o świętości, to musimy pamiętać, że mówimy o czymś, czego nie znamy. Czy potrafimy o tym pamiętać, kiedy mamy ochotę sprowadzić świętość do jakiś wymiernych, ludzkich opłotków, możliwości, ograniczeń, a zwłaszcza do czegoś, co nazywamy osiągnięciami?

Czy zakaz liczenia ludzi ma dla nas dziś jakikolwiek sens?

Relacja on-line

Spotkanie z Januszem Onyszkiewiczem

Tradycja żydowska zakazuje liczenia ludzi. Traktowane jest to jako coś niebezpiecznego, ponieważ sprowadza człowieka do elementu jakiegoś zbioru. Fragmentu większej całości, a zatem czegoś niepełnego, niekompletnego. To stoi w jawnej sprzeczności również z tradycją chrześcijańską, dla której godność każdego człowieka jest wartością najwyższą. Czy zakaz liczenia ludzi ma dla nas dziś jakikolwiek sens?

Pomimo wojennego koszmaru XX wieku, a może właśnie z powodu tego koszmaru, mieliśmy z tą odpowiedzią kłopot. Jeszcze większy kłopot sprawiło nam poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Czy wojsko musi istnieć? Z jednej strony zgadzamy się, że ludzie nie powinni być liczeni, bo to ich zrównuje z przedmiotami i służy odczłowieczeniu. Z drugiej jednak strony nie mamy wątpliwości, że armia jest nieodłącznym elementem każdego państwa.

Jednak nie sposób pogodzić się z myślą, że przeliczając ludzi w kontekście armii, trzeba się liczyć ze stratą jakiejś ich części. Czy tego rodzaju myślenie może być czymś usprawiedliwione? Z tą odpowiedzią również mamy kłopot, ponieważ zaraz pojawia się pojęcie wojny sprawiedliwej. Pojęcie, jak się okazuje jednak chybione, chociaż czasem uważać można wojnę za „mniejsze zło”.

Zgodziliśmy się jednak, że określenie „wojna sprawiedliwa” jest nadużyciem moralnym. Każda wojna nawet w jakiś sposób usprawiedliwiona czy zrozumiała jest wynikiem naszej klęski. Klęski naszego człowieczeństwa, porozumienia, zdolności myślenia na temat naszego wspólnego życia na Ziemi.

Czy myślenie w kategoriach „non violence” jest zatem naszą odpowiedzią na postawione podczas seminarium pytanie? Jeśli tak, to na pewno jest ona niejednoznaczna i nieoczywista. Zwłaszcza w kontekście świeżych wydarzeń na Krymie.

Możemy mówić o potrzebie dotarcia do rozsądku tych, którzy szykują się do wojny po obu stronach. Możemy mówić o konieczności uświadomienia im, że używając przemocy i gwałtu popełniają czyny nie do wybaczenia i w ostateczności doprowadzają do swojej ostatecznej klęski. Jednak nie powinnyśmy się łudzić co do skuteczności takich działań.

Wartości dla których warto poświęcić to co mamy najcenniejszego, czyli życie - spotkanie szóste

Gość specjalny Michał Jagiełło - taternik, alpinista, ratownik TOPR-u, pisarz, poeta, publicysta.

Synowie Arona, złożyli w świątyni „obcy ogień” i zostali przez boga ukarani za to śmiercią. Uzza, który chcąc ratować chwiejącą się Arkę Przymierza podtrzymał ją i zginął, ukarany za dotknięcie świętości. Obie te bulwersujące historie stały się dla nas punktem wyjścia do rozważań na temat wartości dla których warto poświęcić to co mamy najcenniejszego, czyli życie.

Interpretacji tych historii jest bardzo wiele ale musimy przyznać, że właściwie żadna z nich do nas dziś nie przemawia i żadna nas nie satysfakcjonuje.

Zatem pytanie które w sposób naturalny nam się nasuwa brzmi: czego te historie uczą nas dzisiaj?

Bohaterowie naszego kolejnego seminarium zginęli, ponieważ chcieli przybliżyć się do świętości. Czym jest ta świętość? Dziś rozumiemy ją przez pryzmat moralności, jednak w czasach biblijnych była rozumiana jako sposób, punkt, miejsce w czasie i przestrzeni w którym możliwe było dotknięcie rzeczywistości boskiej.

Okazuje się, że entuzjazm religijny, motywowany jak najlepszymi intencjami jest czymś głęboko niewłaściwym. Czymś za co grozi kara śmierci! Czy świętość zatem warta jest tego?

Jeżeli dziś świętość rozumiemy w kategoriach moralnych, to mamy z tym pytaniem poważny problem. Czy są takie wartości dla których warto poświęcić albo chociaż ryzykować życie? Bo przecież to właśnie życie jest w naszych obu religiach ogromną wartością.

Nasza odpowiedź zabrzmiała twierdząco, ale nie jednoznacznie. Rozmowa z taternikiem i byłym naczelnikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie mogła dać jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma obiektywnych wartości, dla których warto ginąć. My sami zostajemy z pytaniem i decyzją, za co warto umrzeć. Co więcej, za co wolno poświęcić życie innych. Tego ciężaru nikomu jeszcze nie udało się zdjąć z własnych ani cudzych pleców.

Dlaczego Mojżesz zakrywał swoją twarz, chcąc zbliżyć się do ludzi? - spotkanie piąte

Nagranie

Kiedy Mojżesz schodził z góry Synaj niosąc dwie tablice z przykazaniami, jego twarz, jak mówi Pismo, promieniała. Blask był tak silny, że ludzie, włącznie z jego bratem Aronem, bali się do niego zbliżyć. Mojżesz chcąc zbliżyć się do ludzi, których był przewodnikiem zakrywał swoją twarz. Wyjściowym pytaniem dla naszych rozważań o współczesnym przywództwie było: dlaczego Mojżesz zakrywał swoją twarz, chcąc zbliżyć się do ludzi?

Odpowiedź nie sprawiła trudności: uwcześni ludzie przyzwyczajeni byli do kultu władcy, faraona. Panował kult jednostki. Mojżesz jako przewodnik Żydów, którzy wyszli z Egiptu, zakrywając swoją promieniującą blaskiem twarz, chciał w ten sposób zapobiec kultowi jego osoby, wiedząc że byłoby to bałwochwalstwo.

Jaką wartość dziś niesie dla nas postawa Mojżesza? Co nam to mówi o jego stosunku do przywództwa? Jakiego przywódcy dziś potrzebujemy? Odpowiedź która w trakcie naszych rozważań się nasunęła okazała się być jednoznaczna: skromnego, pokornego, skupionego na potrzebach ludzi.

Jednak ta odpowiedź nam, uczestnikom seminarium, nie wystarczyła. Poszliśmy dalej w tych rozważaniach i zapytaliśmy: czy przywódca powinien być silny i w czym jego siła miałaby się przejawiać. Odpowiedzi też długo nie poszukiwaliśmy: siła przywódcy polega na tym, że w sytuacjach trudnych potrafi się przeciwstawić dążeniom tłumu i pójść pod prąd.

Ten wniosek zaprowadził nas do pytania o charyzmę przywódcy. A ta okazała się w toku naszej dyskusji z Wojciechem Eichelbergerem produktem ubocznym sytuacji, w której ktoś doświadczył czegoś , co subiektywnie uznał za prawdę. Prawdę przez duże P, wartą przekazania innym. Charyzma to głębokie przekonanie, które zostaje wyartykułowane i odbija się w umysłach innych ludzi. Pojawia się jako iskra przeskakująca z głowy do głowy, po czym staje się wielkim płomieniem.

Wszystkie te nasze rozważania o współczesnym przywództwie obywały się w cieniu ukraińskiego Majdanu. W cieniu wydarzeń, które w wyjątkowo bolesny sposób obnażyły przed nami kryzys współczesnego przywództwa. Ta słabość i bezradność europejskich liderów tym bardziej zmusza nas dziś do głębszych poszukiwań odpowiedzi na pytanie o sens przywództwa.

Czy w społeczeństwie muszą istnieć uprzywilejowani?

Czy w społeczeństwie muszą istnieć uprzywilejowani? Czy muszą istnieć upośledzeni? Czemu istnienie jednych jak i drugich ma służyć? Gościem specjalnym spotkania był prof. Aleksander Smolar. Zapraszamy do odsłuchania zapisu audio.

Kilkanaście wersetów z Księgi Wyjścia 22 i 23 rozdziału, mają jeden wspólny temat: dotyczą sytuacji ludzi w jakiś sposób społecznie upośledzonych.

To przybysze, goście w obcej ziemi a dziś powiedzielibyśmy migranci. Pismo mówi nam wyraźnie jak postępować z cudzoziemcem, obcym, przybyszem ale dotyczy to również chorych i starych. Słabszych par excellence. Odpowiedzialność za innych jest jednym z głównych motywów judaizmu a w omawianym przez nas fragmencie szczególnie mocno się wyraża.

Uzasadnienie najliczniej, bo aż 36 razy przywoływanego w Talmudzie, nakazu dobrego traktowania obcych jest przypomnieniem, że „wy też byliście obcymi przybyszami, niewolnikami w Egipcie”. Główny nacisk w tłumaczeniu dlaczego mamy dobrze traktować obcych jest położony nie na intelektualne dywagacje ale na empatię.

Ta empatia jest, czy też powinna być motorem do poszanowania obcego, ale też w Piśmie wystarcza jako uzasadnienie poszanowania obcego przybysza, zrozumienia kruchości jego statusu.

W naszej dyskusji odwróciliśmy problem a właściwie dodaliśmy do pierwszego, drugi: pytając o upośledzonych, spojrzeliśmy na uprzywilejowanych.

Pytanie, czy możliwe jest społeczeństwo bez uprzywilejowanych jest nieporównywalnie trudniejsze. Ta trudność w znalezieniu odpowiedzi wynika z tego, że jest to problem aksjologiczny dla każdego społeczeństwa. Dotyczy wartości, jakie każde społeczeństwo wyznaje. A okazuje się, że pewne przywileje w każdym społeczeństwie na przestrzeni wieków są postrzegane jako naturalne elementy życia społecznego.

Chrześcijańska optyka wymusza na nas jednak jeszcze inne spojrzenie na kwestię upośledzenia i uprzywilejowania społecznego: ten tekst czytamy jako potwierdzenie zupełnie innej postawy, mianowicie nie jest wstydem i hańbą potrzebować opieki i przyjmować ją. A przywilej powinniśmy rozumieć wyłącznie jako możliwość podarowania słabszemu choćby odrobiny naszej siły.

ZAPIS AUDIO

Co to znaczy dojrzałość? Czy my w ciągu naszego życia dojrzewamy?

Pokaz filmowy nawiązujący do tematu dojrzewania: Poważny człowiek – reż. Ethan i Joel Coen.

Co to znaczy dojrzałość? Czy my w ciągu naszego życia dojrzewamy? Jeśli tak, to właściwie do czego? Czy dojrzałość jest celem naszego życia? Tego typu pytania zaczynamy stawiać sobie wszyscy już wieku kilkunastoletnim i idąc przez życie próbujemy znaleźć na nie odpowiedzi.

Czy biblijna historia patriarchy Jakuba pomaga nam w odnalezieniu tych odpowiedzi? Na drugim seminarium z cyklu „Uwierzyć w Muzeum?” okazało się, ku zdziwieniu wielu, nawet samych prowadzących, że tak.

Biblijny konflikt Jakuba z Ezawem pokazuje nam drogę do dojrzałości tego pierwszego. Kulminacyjną sceną tej historii jest walka Jakuba z aniołem. Po tej walce Jakub dostaje nowe imię: Izrael – „ten, który przemógł”. Gdzie w tej historii mamy aluzję do dojrzałości? Tradycja żydowska podpowiada nam, że gotowość Jakuba do oddania Ezawowi wszystkiego, co wcześniej mu zabrał jest tak naprawdę powiedzeniem: „ Ty masz prawo do władzy, ja mam od teraz swoją drogę”. Innymi słowy: „ja nie chcę już być Ezawem, chcę być sobą”.

Idąc przez życie popełniamy wiele błędów a w kolejnych etapach naszego życia próbujemy się jakoś z tymi faktami uporać. Okazuje się, że droga Jakuba do dojrzałości nierzadko bywa lustrzanym odbiciem naszych, dzisiejszych ku niej dróg.

Walka Jakuba z aniołem pomogła mu odnaleźć własną drogę, własne imię i własne zadania. I to zostało podczas naszego seminarium nazwane dojrzałością. Co więcej zmaganie się Jakuba z aniołem zostało zinterpretowane również jako zmaganie się z samym sobą i dojście do miejsca w którym Jakub podejmuje odpowiedzialność za samego siebie. Ja sam podejmuję decyzje, nawet Pan Bóg nie będzie za mnie decydował. Dojrzały człowiek zatem to ten, który nie ugnie się pod żadnym naciskiem, nawet boskim.

W tym miejscu doszliśmy do problemu misji. Misji rozumianej jako własna droga. Odnalezienie własnej misji to jedna z najważniejszych cech dojrzałości. Jednak pojawia się pytanie jak tę misję rozumieć, jak ją odczytać? To z kolei zaprowadziło nas do pytania: Czego ja chcę?

Z tym ostatnim pytaniem zostajemy już sami…

Czy możliwe są cuda i znaki? Czy cud i znak to dwie różne rzeczy? Czy cuda przeczą prawom nauki i jakie to wszystko ma dla nas znaczenie? I czy w ogóle jakieś ma?

Biblijna historia Mojżesza, który pasąc owce doświadcza widoku płonącego krzewu, który się nie spala jest nie tylko elementarną historią odpowiadającą na pytanie czym jest cud i znak. Ta historia leży u podstaw zachodniej cywilizacji, bo przecież Mojżesz po tym doświadczeniu, stał się TYM Mojżeszem. Otrzymał wgląd w imię Boga, ale co ważniejsze zrozumiał jakie zadanie stoi przed nim i pomimo wielkiej niechęci do realizacji tego zadania, podjął je i tym samym zmienił historię świata.

Okazało się, że prof. Albert Einstein przybył nam z najlepszą odpowiedzią na nasze pytania, mówiąc że: (…) „życie można przeżyć na dwa sposoby: albo nigdzie nie widząc cudów albo widząc je wszędzie”(…).

Tekst biblijny czytany wspólnie przez Żyda, chrześcijanina i … profesora fizyki, specjalistę od cząstek elementarnych pokazał nam nowy, kolejny obraz tego co dotychczas nazywaliśmy cudem. To nie tylko zjawisko niebywałe, nieprawdopodobne czy na pozór niemożliwe. Profesor Meissner otworzył nam oczy na to co można, czy wręcz należy nazwać cudem, bo to jedyne słowo, które określa tę doskonałość. Mianowicie na prawa fizyki, które nas otaczają. To chemia, biochemia, biologia… Zrozumieliśmy że Doskonałość możemy znaleźć jedynie w świecie materialnym. W stałych prawach nauki, które swój rodowód mają w prawach przyrody. Co więcej zdumienie, w które wprawia nas fakt, że wszechświat jest poddany stałym i niezmiennym prawom może być odczytywane również jako cud.

Problem polega na tym, co my odpowiemy na to, co nazywamy cudem. Czy jesteśmy gotowi go przyjąć. Czy jednak go odrzucimy, znajdując dla niego jakieś wytłumaczenie. Okazuje się, że żaden znak i żaden cud nie musi być wystarczający dla kogoś, kto powiedział prymarne „NIE". Tym samym nie dojrzał do tego co nazywamy cudownością świata.

Czy my dojrzeliśmy do doświadczenia cudu? Na to pytanie odpowiadamy sobie przez całe życie, codziennie tego cudu doświadczając.

Nagranie audio

Czy świat został stworzony i czy potrafimy sobie odpowiedzieć na to pytanie trzymając w ręku poemat biblijny?

Czy świat został stworzony i czy potrafimy sobie odpowiedzieć na to pytanie trzymając w ręku poemat biblijny? Jeśli od odpowiedzi na to pytanie dzielą nas setki tysięcy miliardów lat, to dzięki spotkaniu z ks. Prof. Michałem Hellerem zbliżyliśmy się do niej przynajmniej o lat… kilka.

Przekonaliśmy się podczas tego spotkania, że można uniknąć pułapki jaką jest naginanie tekstu biblijnego do współczesnej wiedzy naukowej. Okazało się również, że możliwe jest uniknięcie naginania naszej wiedzy naukowej do teologicznych wywodów. Próba odpowiedzi na pytanie o początek wszechświata, dręczące zarówno żydów, jak i chrześcijan, była rozmową pozbawioną rywalizacji. Co więcej była rozmową wolną od ukrytych prób wzajemnego przekonywania do własnych racji.

Zarówno jako chrześcijanie jak i żydzi przyjrzeliśmy się treści Księgi Rodzaju jednocześnie przyglądając się sposobowi, w jaki go czytamy, i temu, jakie tło tworzy dla jej treści współczesna fizyka i kosmologia.

W dyskusji doszliśmy do miejsca, w którym wspólnie uznaliśmy, że świat nie został stworzony! On jest stwarzany! Człowiek ma za zadanie doprowadzić świat do jego celu. Celu, którego dziś jeszcze nie znamy.

Zrozumieliśmy, że potrzebujemy Biblii jako uzupełnienia naszego rozumienia w miejscu, gdzie nauka dotyka swoich granic. Jednocześnie ta żydowsko – chrześcijańska dyskusja udowodniła nam, że doktryna o stworzeniu świata wspólna dla żydów i chrześcijan ma dziś ciągle zasadnicze znaczenie dla naszego życia, chociażby w postaci siedmiodniowego cyklu tygodnia. Żydowska tradycja afirmuje stworzenie świata poprzez przestrzeganie prawa szabatu, w którym powstrzymują się od działań stwórczych.

Jest jednak głębszy wniosek z dyskusji na temat znaczenia doktryny o stworzeniu świata dla nas dzisiaj: doktryna ta rzutuje na naszą postawę życiową: inaczej żyje człowiek, który wierzy w stworzenie od tego, który w to nie wierzy…

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji oraz wysłuchania dyskusji w wersji audio.