Stanisław Krajewski

Medytacja nad losem Izraela

VI Dzień Judaizmu, Białystok 2003



      „Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich. Lecz nie cofnę dla niego mojej życzliwości(1), jak ją cofnąłem od Saula, twego poprzednika, którego opuściłem. Przede Mną(2) dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki” (2 Sam 7,14-16)


Proroctwo Natana, wygłoszone do Dawida, ma dwie części: przestrogę i obietnicę. Dokładniej mówiąc, trzy: obietnicę, przestrogę i znów obietnicę. Najpierw jest przyrzeczenie: Dawid i jego potomkowie mają pozostawać w szczególnej relacji ze Stwórcą, relacji porównanej do więzi rodzicielskiej. Następnie jest przestroga: wina, nieprawość spotka się z karą. Wreszcie mamy rozbudowaną obietnicę: nie zostanie odjęta życzliwość, a właściwie chesed, czyli miłość, miłosierdzie, łaskawość Najwyższego. Królestwo Dawida ma być wieczne.

Najbardziej niepokojąca jest przestroga. Mowa jest w niej nie tylko o karze, ale i o tym, że będzie ona wymierzana przez ludzi. O co tu chodzi? Czyżby o to, że prześladowcy Żydów mogą być narzędziem w ręku Boga? Czyżby i tak dało się tłumaczyć niechęć do Żydów? Czyżby taką rolę mieli pełnić wrogowie Żydów? Nawet ci, którzy byli gotowi zabijać, jak sąsiedzi z niedalekich od nas miasteczek, których nazwy – po sześćdziesięciu latach od zbrodni – stały się powszechnie znane w Polsce? A może wręcz Hitler i jego podwładni – twórcy obozów zagłady? A obecnie – czyżby w podobnej roli w tym prorockim scenariuszu byli obsadzeni zamachowcy, którzy dążą do zabijania jak największej liczby cywili w Izraelu?

Czujemy fałsz, niewłaściwość, pokrętność tych przypuszczeń. To instrumentalne traktowanie biblijnych wersetów. Jednakże ktoś może się zawahać: czy naprawdę nie ma nic trafnego w tych dywagacjach o biczu bożym na Żydów? Przecież niektórzy pogromcy Żydów działali właśnie w imię religii i Boga. Przecież, jeśli brać proroctwo poważnie, nie należa¬łoby unikać niewygodnych wniosków. A wreszcie – przecież Żydzi nie są nieskazitelni jak śnieg.

Zapewne Żydzi nie byli i nie są bez winy. Któż jest? Wszyscy Żydzi grzeszą. Czy tylko Żydzi? Mieli swoje winy Żydzi starożytni, w tym sam król Dawid; Żydzi późniejsi – również ci z połowy XX wieku; także – współcześni Izraelczycy. Czy jednak prześladowanie może być przez to usprawiedliwione? Czy Żydzi jako ogół, jako tacy, są winni na tyle, by podlegać karze tak ostatecznej? Czy naprawdę można tak sądzić bez złej woli? Oskarżano Żydów nie tyle o winy rzeczywiste, co o czyny zmyślone, których ohyda miała eliminować nas spośród gatunku ludzkiego. Przez stulecia niemal wszyscy mieszkańcy chrześcijańskiej Europy wierzyli w rzekomy żydowski mord rytualny. Niektórzy wierzą weń nadal, ale są coraz bardziej marginesem. Inaczej jest w świecie islamu. Obecnie propagują to oskarżenie poważne osobistości w świecie arabskim. Czyżby i oni byli ową rózgą, o której mówi prorok? Odwołują się do zmyśleń. Ale czy rzeczywiste winy mogłyby choćby w małej części usprawiedliwiać kampanie nienawiści? A tym bardziej mordowanie? Trudno nie zadrżeć, zadając takie pytania. Cała żydowska tradycja zmaga się z tą kwestią. Które nieszczęścia są karą, a które nie? Otóż mam poczucie, że to zależy od nas. Można widzieć karę w każdym nieszczęściu – i potraktować je jako wezwanie do poprawy. Jest tylko jeden warunek: trzeba przeżyć. Żydzi stali już nieraz przed perspektywą całkowitej zagłady. Czyżby i to mogło być karą? Jest to wbrew całej tradycji, która przetrwanie traktuje jako aksjomat. Czy zabójcze „ciosy ludzkie” mogą być karą? Czy omawiany tekst biblijny rzeczywiście na to zezwala?

Otóż odpowiedź jest prosta: nie. Kluczem jest pierwsza połówka początkowego zdania, które mówi o karze. W niej jest zawarty obraz rodzica i dziecka. To on ma być modelem stosunku Stwórcy do Dawida, do jego potomstwa, a szerzej – do jego dziedzictwa, czyli całego domu Izraela. Dlatego chodzi o karanie w sensie karcenia, a nie o prześladowania. Chodzi o napomnienia takie, jakie czynią ludzie wobec dzieci – nawet jeśli twarde, to z miłością. Z pewnością nie brzmi współcześnie słowo „rózga” czy „cios”, nasza pedagogika jest inna – i to dobrze; jednak intencja wersetu jest nadal aktualna: chodzi o stosunek rodzicielski, o cios tylko ludzki, tak słaby jak ręka, a nie tak potężny jak kataklizm, o karę tak nieszkodliwą, jak w przypadku kochającego ojca. To właśnie o miłości i miłosierdziu, chasdi, jest powiedziane w następnym wersecie. Nie ma więc mowy o prześladowaniu, a tym bardziej – zabijaniu.

W takiej optyce całość cytatu staje się jednorodna. Miłość jest osnową tego proroctwa, jakkolwiek groźnie brzmi ono w pierwszej chwili. Jednakże przy takim czytaniu niepokojące staje się inne zdanie z naszego cytatu. Królestwo Dawida ma być na wieki. Hm… Dawid panował długo, jego potomkowie przez stulecia, a po przerwie znowu, ale kiedyś się to skończyło. Skończyło – na razie. Tradycja żydowska interpretuje te słowa jednoznacznie: to przepowiednia mesjańska. Wiem, że Kościół ma swoją interpretację owego panowania, ale wedle tradycji judaizmu chodzi o przyszłość, o nową epokę, a zarazem – o nasze codzienne zobowiązanie, by już teraz przybliżać ten czas, by sprostać wyzwaniu. Myślę, że istnieje i międzyreligijny wymiar tego zadania: nasze polskie spotkania, takie jak dzisiejsze w Białymstoku i w Tykocinie – to próba budowania najgłębszego szacunku.

Wymiar mesjański nas tyle dzieli (z powodu interpretacji osoby Jezusa), co łączy – ponieważ wszyscy oczekujemy na wypełnienie czasów. Tradycyjna wizja mesjańska to król z rodu Dawida; dla wielu z nas, ludzi współczesnych, bliższe jest wyobrażenie lepszych czasów nie tyle jako rządów sprawiedliwego króla, co jako rządów sprawiedliwości. I pokoju. Pokoju, którego tak bardzo potrzeba wszystkim. Wszystkim, wszędzie, a dziś może najbardziej dojmująco w Jerozolimie, mieście Dawidowym. Dynamika konfliktu, rachunek krzywd, również stosunek sił, polityka, psychologia – wszystko zdaje się pchać w stronę przeciwną, oddalać od pokoju. Skąd mamy czerpać nadzieję? Jest tylko jedno jej ostateczne źródło: wiara wyrażona w wizji zawartej w omawianym cytacie. Obietnica wieczności.

Pomyślmy: gdyby w mieście Dawida udało się osiągnąć pokój, to czyż nie oznaczałoby to tak cudownej przemiany sytuacji, że każdy z nas by powiedział: tak, oto nowa era, oto nadzieja dla całej ludzkości, tak głęboko zainteresowanej stanem Ziemi Świętej, oto tron utwierdzony na wieki!

---------------------------
1. Chasdi, czyli mojej miłości, miłosierdzia, łaskawości.
2. Tak Biblia Tysiąclecia wg Septuaginty. W Biblii hebrajskiej jest „przed tobą”.