Marek Nowak
Uniwersytet Warszawski — Wydział Filozofii i Socjologii
Klasztor św. Józefa — ul. Dominikańska 2 – 02-741 Warszawa

Doświadczenie dialogu w Polsce. Studium prehistorii

Opublikowano w: Dialog u progu Auschwitz, t. I, pod red. Manfreda Deselaersa, UNUM, Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu, Kraków 2003, s. 235-245.


Na samym początku pragnę uczynić pewne zastrzeżenie: mówiąc o doświadczeniu dialogu w Polsce skupię się głównie na stosunkach Kościoła Katolickiego ze społecznością żydowską. Uczynię to głównie z powodu szczupłości czasu, który mam na zreferowanie zagadnienia, tudzież z powodu niedostatku własnego przygotowania - nie czuję się kompetentny do omawiania problemów innych denominacji chrześcijańskich.

Zdaniem Stanisława Krajewskiego dialog chrześcijańsko-żydowski na szeroką skalę zaczął się z powodu wstrząsu wywołanego przez Szoa, pogłębionego przez powstanie Państwa Izrael1. Z kolei w Polsce - zdaniem cytowanego autora - ów wstrząs z powodu zagłady Żydów miał miejsce w minimalnym stopniu, co było wynikiem przede wszystkim powojennej tragedii politycznej Polski2. "Polacy byli tak skoncentrowani najpierw na polskiej klęsce, na swoim cierpieniu i zagrożeniu, a później na [...] wymuszanych zmianach terytorialnych, własnościowych i politycznych, że katastrofa żydowska nie zaprzątała zbytnio ich uwagi"3. Ks. abp Henryk Muszyński zwraca jeszcze uwagę na trudność natury politycznej, stworzoną przez ówczesną władzę: "Wówczas uczciwego dialogu nie można było podjąć, gdyż trzeba było dostosować się do narzuconej konwencji - a więc prowadzić go w duchu antysyjonizmu i zagrożenia. Wszelkie kontakty Kościoła z Żydami uważano od razu za sprawę polityczną. Dialog można było prowadzić tylko prywatnie"4.

Innym powodem niepodjęcia dialogu był antysemityzm części antykomunistycznego podziemia - sprowadzał się on do krzywdzącego dla Żydów uogólnienia, w myśl którego mieliby oni ponosić kolektywną winę za wprowadzenie w życie ustroju komunistycznego, a w szczególności za wprowadzenie go w Polsce. Był to jeden z tych czynników, który sprawiał, że po wojnie w Żydach widziano raczej beneficjantów niż ofiary5. Nie czas tu na rozważania na temat procentu funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego w służbach specjalnych PRL (nie można też zapomnieć o antysemityzmie wśród komunistycznej nomenklatury). Raczej trzeba wspomnieć o tym, wspomniany stereotyp ma swoje źródło w poglądach funkcjonujących już przed wojną. Według niektórych ideologów narodowych związek Żydów z komunizmem miał brać się z wrodzonych cech psychicznych, gdyż każdy naród ma specyficzną mentalność, której korzeni trzeba szukać w głosie rasy i krwi6. Jednak stereotyp Żyda spiskującego na szkodę Polski jest starszy niż Manifest komunistyczny, czego świadectwem może być np. Nie-Boska komedia. O jej autorze, Zygmuncie Krasińskim, Mickiewicz napisał, że "dopuścił się, można powiedzieć, występku narodowego, zniesławiając charakter Izraelitów: przedstawia lud izraelski jako czyhający jeno na sposobną chwilę, by zniszczyć szlachtę i chłopów, by dokończyć zagłady chrześcijaństwa. W usta przedstawicieli Izraela włożył słowa najbardziej nienawistne i okrutne"7.

Wydarzeniem, które po Zagładzie położyło się szczególnym cieniem na stosunkach polsko-żydowskich i katolicko-żydowskich w Polsce był pogrom kielecki. Pojawiają się sygnały coraz lepiej potwierdzające hipotezę o udziale sowieckich sił specjalnych w sprowokowaniu mordu -według cytowanych w Polsce źródeł rosyjskich za całą akcją miał stać Nikołaj Seliwanowski, przysłany przez NKWD doradca w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Celem powyższej prowokacji miało być dostarczenie aliantom argumentu za koniecznością kontynuowania obecności wojsk sowieckich w Polsce8. Tym niemniej nie będę pierwszym, który zada pytanie: nawet jeżeli była to prowokacja, to dlaczego aż tak dobrze się udała? Dlaczego tak wielu ludzi uwierzyło w to, że Żydzi dokonują mordów na chrześcijańskich dzieciach? Na gorąco zostało to skomentowane przez miesięcznik "Znak": "Na ziemi polskiej leje się krew, mordują ludzi. Udział ludności polskiej, katolickiej, przeciętnego człowieka z ulicy - bez względu na to, w jakim stopniu ten udział był sprowokowany - jest faktem niewątpliwym. Przechodnie chwytają za twarde przedmioty, kobiety podżegają, «bij Żydów» roznosi się wzdłuż ulicy. Gdzie jesteśmy? Czy w państwie od wieków chrześcijańskim i chlubiącym się przynależnością do zachodniej kultury? Czy w państwie, które niegdyś stanowić mogło wzór współżycia dla Europy szarpanej bratobójczymi wojnami religijnymi i plamiącej się pogromami?"9 Pod koniec komentarza zespołu redakcyjnego "Znaku" znajdują się trzy słowa: "Wstyd, wstyd i wstyd"10. I chyba z tymże wstydem zostajemy w Polsce do dziś.

Z bagażem pogromu kieleckiego wkroczyliśmy w noc stalinizmu. W tym samym czasie na Zachodzie miały miejsce ważne wydarzenia np. spotkania Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów oraz konferencja w Seelisbergu11. W dziedzinie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego dokonało się w tym czasie bardzo wiele, czego ślady można znaleźć w książce o. Gregory'ego Bauma opublikowanej w Polsce jeszcze przed ogłoszeniem soborowej deklaracji Nostra Aetate12. Niestety, wtedy też okazało się, że większość Żydów została oddzielona od większości Polaków nieprzekraczalną barierą żelaznej kurtyny. Brak kontaktów, wzajemna nieznajomość, znalezienie się w przeciwnych obozach politycznych i militarnych niewątpliwie musiało mieć negatywny wpływ na wzajemne stosunki.

W dniach, gdy Sobór ogłaszał Deklarację o Stosunku do Religii Niechrześcijańskich, w naszym kraju miało miejsce wydarzenie, które mogło napawać nadzieją: na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim kilka wykładów wygłosił dr Richard Rubenstein, kapelan studentów żydowskich z Pittsburga13. Zadziwiająca, ale zupełnie przypadkowa jest zbieżność brzmienia imienia i nazwiska z nazwiskiem ks. Ryszarda Rubinkiewicza SDB, niezwykle zasłużonego na polu dialogu z judaizmem.

Mogłoby się wydawać, że stosunki chrześcijańsko-żydowskie w Polsce po Soborze nabiorą wiatru w żagle, jednak wkrótce potem stało się coś, co znowu cofnęło nasz kraj o kilkadziesiąt lat - była to zorganizowana przez władze komunistyczne kampania antysemicka z marca 1968 roku14. Tragedia, która spadła na Polskę, polegała nie tylko na zmuszeniu do emigracji tysięcy obywateli naszego kraju, ale również na swoistym kłamstwie oświęcimskim, które przejawiało się w manipulowaniu treścią książek i encyklopedii. Oto co znalazłem w prasie na temat zorganizowanego fałszowania historii w tamtych czasach: "Był wrzesień 1967 roku, [Ewa Kuryluk] szła z ojcem [Karolem Kurylukiem] Alejami Ujazdowskimi. Środkiem ulicy maszerowała grupka ludzi. Skandowali: «Precz z encyklopedią!», nieśli transparent «PWN do obozu». Ojciec zachwiał się. To on był dyrektorem PWN. Podczas redakcji Wielkiej Encyklopedii przeforsował oddzielenie hasła Obozy koncentracyjne od hasła Obozy zagłady, w których mordowano Żydów. Wieczorem dzwoniono z KC. Oskarżano PWN o eksponowanie cierpień Żydów kosztem Polaków, czyli spisek syjonistyczny. Już pachniało Marcem. Ojciec dostał zawału. [...] PWN rozesłał abonentom Encyklopedii «poprawione» strony z hasłem Obozy"15. Pragnę tu przypomnieć, że były to czasy, w których w Polsce nie istniała wolność zgromadzeń.

Nie można w tym momencie przemilczeć problemu formy, którą przybrały w tamtych czasach pomniki w obozach masowej zagłady. Przytoczę słowa Stanisława Krajewskiego: "Pomnik ofiar faszyzmu został odsłonięty w Birkenau w 1967 roku [...]. Ten pomnik stanowił dla mnie zawsze o wiele większy problem i obrazę niż klasztor, który skupiał uwagę tylu osób. Postawiony na terenie krematoriów w Birkenau nic nie wspominał o Żydach i nie zawierał żadnego żydowskiego motywu!"16 Po raz kolejny można się przekonać, że w roku 1967 "już pachniało Marcem". W tym momencie muszę jedno dodać: będąc teraz w Oświęcimiu nie możemy obarczać winą obecnego kierownictwa Muzeum za to, co stało się w 1967 r.

Jak napisał ks. Waldemar Chrostowski, "za właściwy początek dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce trzeba uznać powołanie wiosną 1986 r. przez Konferencję Episkopatu Polski Podkomisji do Dialogu z Judaizmem [...]. Pierwsze posiedzenie Podkomisji odbyło się 13 V 1986 r. w Warszawie"17. I tę datę chyba należy uznać za symboliczną.

Warto jednak zwrócić uwagę na coś, co Stanisław Krajewski nazwał "prehistorią polskiego dialogu" - zwłaszcza na aktywność publicystyczną takich czasopism, jak "Więź", "Znak" i "Tygodnik Powszechny"18. Nie można też nie wspomnieć o zasługach prasy i środowisk protestanckich, np. "Jednoty", czy też "Zwiastuna". W dalszej części mojej wypowiedzi skupię się przede wszystkim na wydarzeniach "prehistorycznych", które może mają niższą rangę formalną, jednak w dużym stopniu zaważyły na dalszym przebiegu dialogu. Od siebie też dodam, że - jakkolwiek sam wtedy nie uczestniczyłem w owych wydarzeniach z racji zbyt młodego wieku i wyniesionych z domu stereotypów - to jednak teraz, gdy przeglądam różne relacje z tamtych lat, to budzi się we mnie wielki sentyment.

W szczególny sposób publicysta żydowski podkreślił doniosłość Tygodni Kultury Żydowskiej organizowanych od początku lat siedemdziesiątych przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Były one niezwykłym wydarzeniem - polegały nie tylko na odczytach, ale również łączyły się ze sprzątaniem cmentarza żydowskiego19. W organizowaniu Tygodni współuczestniczył klasztor ss. Zmartwychwstanek, parafia rzymsko-katolicka św. Augustyna (znajdująca się na terenie byłego getta) i parafia ewangelicko-reformowana20. Dialog chrześcijańsko-żydowski stał się - jak widać - ważnym impulsem dla dialogu ekumenicznego. Warto może przy tej okazji przypomnieć słowa, które ks. Dembowski wypowiedział w trakcie homilii podczas Mszy św. odprawionej w kościele ewangelicko-reformowanym: "Widzimy dzisiaj, iż hasła antysemickie są jakoś skuteczne w naszej polskiej społeczności, a spotykamy się z nimi do dziś dnia. To jest ból. I to jest jakieś sprzeniewierzenie się temu, co jest największą wartością, sprzeniewierzenie się Ewangelii Chrystusowej. Dlatego dobrze, że się spotykamy na modlitwie i że chcemy spojrzeć na tę prawdę. Nic nie pomoże chowanie głowy w piasek"21.

Jak stwierdza Stanisław Krajewski, "najważniejszym faktem tamtego okresu jest rozpoczęcie pontyfikatu Jana Pawła II"22. "Wielka reorientacja teologiczna" - w dziedzinie stosunków katolicko-żydowskich, choć nie tylko - "przyszła do Polski z Watykanu"23. Papież w niecały rok po rozpoczęciu pontyfikatu przyjechał do Polski, a jednym z ważniejszych punktów jego pielgrzymowania był obóz Auschwitz-Birkenau. "Zatrzymam się z Wami, Drodzy Uczestnicy tego spotkania, na chwilę przy tablicy z napisem w języku hebrajskim. Napis ten wywołuje wspomnienie Narodu, którego synów i córki przeznaczono na całkowitą eksterminację [...]. To ten naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie «Nie zabijaj», w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie"24. Można powiedzieć, że to właśnie wtedy rozpoczął się bolesny dla społeczeństwa polskiego proces odwracania wspomnianego wyżej swoistego kłamstwa oświęcimskiego. Jak ten proces był bolesny, to pokazały wypadki związane min. z klasztorem Sióstr Karmelitanek, czy z krzyżami na żwirowisku.

Następnym wydarzeniem, które wywarło znaczący wpływ na jakość stosunków chrześcijańsko-żydowskich w Polsce było powstanie "Solidarności" i stan wojenny. To był moment, gdy "wiele tabu zostało złamanych"25. Warto zwrócić uwagę na to, że to "«Solidarność» potępiła [...] kampanię [z 1968 r.], ufundowała tablicę upamiętniającą rozpędzenie wiecu na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, a na pomniku ofiar stłumienia robotniczych manifestacji w czerwcu 1956 r. w Poznaniu umieściła datę 1968 wśród różnych dat upamiętniających ludowe bunty bądź/i antyludowe represje"26. Doświadczenie roku 1980 i stanu wojennego było - zdaniem Stanisława Krajewskiego - "czasem bliskości, która później może zaowocować dialogiem"27. Marcin Kula określił to jako doświadczenie włączenia się w "narodową komunię"28.

Kolejną znaczącą datą w historii dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce był rok 1983 - była to czterdziesta rocznica powstania w Getcie Warszawskim i zarazem kolejna wizyta papieża w Polsce. Jako wydarzenie samo w sobie należy też potraktować ukazanie się podwójnego zeszytu miesięcznika "Znak" poświęconego problematyce żydowskiej ("Znak" 1983, nr 2-3).

Obchody rocznicowe były dla rządzącej ekipy jednym z elementów polityki władz, które po wprowadzeniu stanu wojennego chciały wyjść z międzynarodowej izolacji - chciano w ten sposób przeprowadzić swoistą rewizję Marca '68 i doprowadzić do poprawy "obrazu oficjalnej Polski w światowej opinii żydowskiej"29. Jednak "ostatni z żyjących dowódców powstania w getcie warszawskim, Marek Edelman, zbojkotował obchody"30.

Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że obchody państwowe nie były jedyną formą uczczenia owej rocznicy. W 1983 roku dokonał się fakt - do tej pory chyba bez precedensu w historii stosunków katolicko-żydowskich w Polsce - miały miejsce kościelne obchody rocznicy powstania w getcie warszawskim, połączone z wystąpieniem biskupa katolickiego w synagodze. I tak np. w Warszawie kard. Józef Glemp odprawił Mszę św. w kościele św. Augustyna, w czasie której wygłosił okolicznościową homilię. Na Mszy św. byli obecni zaproszeni przedstawiciele społeczności żydowskiej. Podobnie w Krakowie odprawiono pod przewodnictwem kard. Franciszka Macharskiego modlitwy w Kościele Mariackim, a w ceremonii otwarcia synagogi Nożyków w Warszawie brał udział bp Kazimierz Majdański31. Moim zdaniem rok 1983 odgrywa znacznie większą rolę niż rok 1986. Wprawdzie nie oznaczał on powstania Podkomisji do Dialogu z Judaizmem, ale był on momentem rozpoczęcia kontaktów międzyreligijnych ze wspólnotą żydowska. Pozwolę tu sobie na przywołanie analogii z wydarzeniami z 1861 roku - społeczność chrześcijańska i żydowska w Polsce odczuła duchową bliskość w obliczu wspólnie doświadczanej niewoli32.

Również papież Jan Paweł II w czasie audiencji generalnej z 13 kwietnia 1983 roku wspomniał czterdziestą rocznicę powstania33, a w czasie swojej drugiej pielgrzymki do Polski znalazł czas na modlitwę przy pomniku Bohaterów Getta. Jak wynika z relacji Małgorzaty Niezabitowskiej, tego punktu nie było w programie, ale pojawił się na życzenie samego Gościa34.

Niestety, rok później stało się coś, co wywołało całą serię nieporozumień i wzajemnych oskarżeń: rozpoczęła się budowa klasztoru Sióstr Karmelitanek w Oświęcimiu. "Wśród polskich Żydów obecność klasztoru nie budziła [...] zgorszenia, nie było też poczucia, że jest to część jakiejś ogólnej akcji pomniejszania żydowskiego sensu obozu [...]. Jednak nieoczekiwana dla Kościoła reakcja Żydów z zagranicy była wyraźna: klasztor został uznany za afront i zagrożenie"35. Można powiedzieć, że Kościół w Polsce musiał "zapłacić rachunek" za ulotkę organizacji "Kościół w Potrzebie", zwłaszcza za słowa mówiące, że klasztor "będzie świadectwem zwycięskiej mocy krzyża Pana Jezusa", oraz "duchową twierdzą gwarantującą nawrócenie zbłąkanych braci"36. Ale to nie wszystko, Kościołowi w Polsce przyszło również zapłacić za dokonaną faktycznie dejudaizację obozu Auschwitz-Birkenau, ale myślę, że niektórzy źle rozpoznali głównego winowajcę. Sytuacja kryzysowa w Oświęcimiu, która została wtedy wywołana, ciągnęła się w zasadzie do 1999 roku. W tym miejscu nie ma potrzeby dokładnego omawiania kalendarium konfliktu, jednak spór miał swoje pozytywne strony, np. doprowadził do powstania Centrum Dialogu i zaowocował głębszym wzajemnym poznaniem. Również Podkomisja (później Komisja) Episkopatu Polski do Dialogu z Judaizmem "powstała jako swego rodzaju «pogotowie ratunkowe»"37 w odpowiedzi na kryzys oświęcimski. Muszę dodać, że moje doświadczenie wejścia na drogę dialogu także jest związane ze szczytowym momentem konfliktu, który nastąpił w 1989 roku. Było to doświadczenie na swój sposób paradoksalne, ponieważ ponieważ pochodzę z rodziny endeckiej i ów kryzys raczej powinien był mnie utwierdzić w dotychczasowych, antysemickich stereotypach. Jednak tak się nie stało, choć muszę zaznaczyć, że najważniejszą rolę w moim duchowym przełomie odegrało nauczanie Kościoła na temat Żydów i judaizmu.

Chyba ostatnim wydarzeniem, należącym do epoki "prehistorycznej" dialogu w Polsce, były Dni Judaistyczne w Pieniężnie. Miały one miejsce w dniach 16-17 IV 1986 roku, a więc trzy dni po wizycie Jana Pawła II w rzymskiej synagodze i zarazem niecały miesiąc przed pierwszym posiedzeniem Podkomisji Episkopatu Polski do Dialogu z Judaizmem. Dni Judaistyczne były jedną z imprez organizowanych Wyższe Seminarium Duchowne Księży Werbistów z cyklu Pieniężnieńskich Spotkań z Religiami. Uczestniczyło w nich około stu osób38, ale ich znaczenia nie da się mierzyć tylko liczbą uczestników. Wśród prelegentów znaleźli się min. Monika i Stanisław Krajewscy oraz Konstanty Gebert. Najlepszym dowodem wielkiej wagi Dni Judaistycznych niech będą słowa, które miał powiedzieć jeden z ich uczestników, dr Anatol Leszczyński z Żydowskiego Instytutu Historycznego: "Żałuję, że mój ojciec nie doczekał takiej chwili"39.

Tak doszliśmy do końca prehistorii dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce. Rok 1986 był na swój sposób również początkiem mojej historii, ponieważ wtedy wstąpiłem do dominikańskiego nowicjatu. Ale to już jest zupełnie inna opowieść.

Mój bezlitosny przeciwnik, czas, zmusza mnie do tego, abym zaczął zbliżać się do końca. Mógłbym teraz powiedzieć, że po 1989 roku, po upadku "socjalizmu realnego", wszystko było jak w bajce, w której "żyli długo i szczęśliwie". Otóż od tego momentu nie zaczęła się idylla, ale rozpoczęła się walka o dialog, w której jego zwolennicy mają równe szanse, gdyż od tego momentu termin "publiczna debata" nie dotyczy tylko kilkunastu osób mieszczących się w prywatnym mieszkaniu. Jednym z ważniejszych aspektów debaty na tematy żydowskie po 1989 roku jest odkrywanie na nowo tej tragedii, którą był Holokaust.

Jedenaście lat od roku 1989 był to okres zwycięstw, ale również i klęsk. Jak napisał Stanisław Krajewski, "mamy już czym się poszczycić", bo powstało Centrum Dialogu, istnieją liczne stowarzyszenia - np. Polska Rada Chrześcijan i Żydów, powstał Instytut Dialogu Katolicko-Judaistycznego, odbywają się co roku Dni Judaizmu w Kościele Katolickim w Polsce, "ale nade wszystko jest to wyzwanie, które stoi jeszcze przed nami"40.


Marek Nowak, O.P.

Przypisy

1 Stanisław Krajewski, Żydzi, judaizm, Polska, Oficyna Wydawnicza "Vocatio", Warszawa 1997, s. 336.

2 Tamże, s. 337.

3 Tamże.

4 U początków dialogu. Rozmowa z ks. abpem Henrykiem Muszyńskim, metropolitą gnieźnieńskim, "Maqom" 1996, nr 1, s. 9.

5 S. Krajewski, Żydzi..., s. 337-338; Marcin Kula, Trudna sprawa. Stosunki polsko-żydowskie 1918-1989, "Przegląd Powszechny" 1990, nr 7-8, s. 82-83.

6 Jacek Majchrowski, Problem żydowski w programach głównych polskich obozów politycznych (1918-1939), "Znak" 1983, nr 2-3, s. 386-387; zob. również: Mirosława Pałaszewska, Zofia Kossak a kwestia żydowska, "Słowo. Dziennik Katolicki" 1995, 25-27 VIII, s. 12. W artykule można znaleźć kilka radykalnie rasistowskich wypowiedzi pisarki.

7 Adam Mickiewicz, Literatura słowiańska, kurs III, wykład XI, w: tegoż autora, Dzieła, t. XI, Spółdzielnia Wydawnicza "Czytelnik", [Warszawa] 1955, s. 109-110.

8 T.T.S., Prowokacja NKWD, "Rzeczpospolita", 1 IV 2000 r., s. 5.

9 Sprawa piekąca, "Znak" 1946, nr 2, s. 224.

10 Tamże, s. 225.

11 ks. Grzegorz Ignatowski, Kościoły wobec przejawów antysemityzmu, Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1999, s. 40, 47.

12 o. Gregory Baum OSA, W stronę jedności, Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK, Kraków 1964, s. 210-227.

13 Dr Richard L. Rubenstein na KUL, "Zeszyty Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego" 1966, nr 1-2, s. 185-186.

14 M. Kula, Trudna sprawa..., s. 86-87.

15 Magdalena Grochowska, Ćma, ryba, lunatyczka, "Wysokie obcasy" [dodatek do "Gazety Wyborczej"] 2000, nr 28, s. 15.

16 S. Krajewski, Żydzi..., s. 240.

17 ks. Waldemar Chrostowski, Stan i perspektywy dialogu katolicko-żydowskiego w Polsce, "Przegląd Powszechny" 1990, nr 7-8, s. 98.

18 S. Krajewski, Żydzi..., s. 341.

19 Tamże, s. 342.

20 J. Ch., Tydzień kultury żydowskiej, "Więź" 1980, nr 7-8, s. 277-279, ks. Bronisław Dembowski, Patrzeć na historię w prawdzie, "Więź" 1985, nr 4-5-6, s. 73-74.

21ks. B. Dembowski, Patrzeć..., s. 74.

22 S. Krajewski, Żydzi..., s. 344.

23 Tamże, s. 349.

24 Jan Paweł II, Homilia w czasie Mszy św. w byłym obozie Brzezince, w: tegoż autora, Musicie od siebie wymagać, "W drodze", Poznań 1984, s. 172.

25 S. Krajewski, Żydzi..., s. 344..

26 Marcin Kula, Trudna sprawa..., s. 89.

27 S. Krajewski, Żydzi..., s. 344.

28 M. Kula, Trudna sprawa..., s. 89.

29 Tamże, s. 90.

30 Tamże, s. 91.

31 kard. Józef Glemp, Getto broniło ludzkiej godności. Homilia wygłoszona w kościele św. Augustyna w Warszawie z okazji 40 rocznicy powstania w Getcie Warszawskim 10 IV 1983, "Chrześcijanin w Świecie" 1983, nr 4, s. 91-94; ks. bp Kazimierz Majdański, Pokój wam! Przemówienie na otwarciu synagogi w Warszawie 18 IV 1983, "Chrześcijanin w Świecie" 1983, nr 4, s. 95-96; Modlitwa za pomordowanych Żydów. Liturgia słowa, "Ruch Biblijny i Liturgiczny" 1983, nr 4, s. 342-344.

32 S. Krajewski, Żydzi..., zob. przypis nr 13 na str. 195.

33 Jan Paweł II, Wspomnienie 40 rocznicy powstania w Getcie Warszawskim podczas audiencji generalnej, w: Żydzi i judaizm w dokumentach Kościoła i nauczaniu Jana Pawła II (1965-1989), pod red. ks. Waldemara Chrostowskiego i ks. Ryszarda Rubinkiewicza SDB, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1990, s. 126-127.

34 Małgorzata Niezabitowska, Pod Pomnikiem Bohaterów Getta, "Więź" 1983, nr 8-10, s. 282.

35 S. Krajewski, Żydzi..., s. 228-229.

36 Ulotka dzieła "Kościół w Potrzebie", "Znak" 1990, nr 4-5, s. 145.

37 ks. Waldemar Chrostowski, Kościół katolicki w Polsce a dialog chrześcijańsko-żydowski, "Maqom" 1996, nr 2, s. 17.

38 Grzegorz Polak, Dni Judaistyczne w Pieniężnie, "Więź" 1986, nr 4, s. 153.

39 Tamże, s. 155.

40 S. Krajewski, Żydzi..., s. 370.