ks Wiesław Dawidowski

Laudacja na cześć Rabina Alona Goshen Gottsteina


Dostojny Laureacie, Panie Rabinie Alonie Goshen Gottstein,
Czcigodny Księże Biskupie Wiktorze, Ekscelencjo Panie Ambasadorze Izraela, Dostojny Panie Rabinie Naczelny Polski, Wielebni Księża i Szanowni Panowie Rabini, Drodzy Państwo,

Wielki Rabin Abraham Joshua Heschel zalecał: „Patrz na życie tak, jakby było pełne drzwi. Jedne są otwarte, a inne zamknięte. To ty powinieneś widzieć jak je otworzyć”

Od wczesnych lat sześćdziesiątych na ustach wielu ludzi w Polsce jawi się wyraz „Pojednanie”. To słowo nie należy do łatwych i nie podlega łatwej interpretacji. Jest to z pewnością słowo nadziei na zbudowanie mostów jedności pomiędzy zwaśnionymi ludźmi. Ale w umysłach wielu ludzi, wyraz ten może budzić zgoła inne reakcje. Może pojawiać się lęk przed akceptacją i zgodą na własną przeszłość oraz na przeszłość osoby, z którą szukam pojednania. Może budzić lęk o zachowanie własnej tożsamości i obawy przed nieznaną przyszłością. Bo przecież, czy szukając dróg jedności z Innym, nie utracimy w naszej drodze życia tego, co najbardziej dla nas autentyczne i co stanowi o naszej wyjątkowości? Czy nie okażemy naszej słabości? Czy przypadkiem ten Inny, który jest od nas silniejszy, bardziej wpływowy, może lepiej ustosunkowany nie wchłonie nas i narzuci nam swojego spojrzenia na naszą tożsamość, naszą historię i naszą pamięć? A poza tym, tak zwana mądrość ludowa podpowiada nam, że od nieznanego przyjaciela, lepszy jest znany wróg.

Zarysowane postawy są realne i potrafią prowadzić do pogłębiania przepaści między ludźmi. Dlatego osoby, wchodzące na drogę budowania pojednania między ludźmi o różnej przynależności etnicznej, religijnej czy politycznej można nazwać ludźmi poruszającymi się na polu minowym. Ocierają się o ryzyko ostracyzmu, wykluczenia ze swoich środowisk i nie zyskania zbyt wielu przyjaciół w tych rejonach, do których wyciągają szeroko ręce. Człowiekiem od wielu lat pracującym na takim właśnie polu jest Dostojny Pan Rabin dr Alon Goshen Gottstein, któremu Polska Rada Chrześcijan i Żydów postanowiła nadać w tym roku tytuł Człowieka Pojednania.

Rabin Gottstein urodził się 4 listopada 1956 r. Korzenie jego rodziny znajdują się w Niemczech, skąd w latach trzydziestych udało się jego rodzinie wyemigrować na czas do Izraela, by w ten sposób uniknąć Zagłady. Studiował na Hebrew University of Jerusalem, gdzie zdobył tytuł magistra myśli żydowskiej, po czym w 1977 roku został ustanowiony rabinem. Na tym uniwersytecie odbył roczne przygotowanie do pracy doktorskiej, po czym na Uniwersytecie Harwarda w Massachusetts, USA, przez rok studiował Nowy Testament i religie starożytne. W 1986 roku obronił na Hebrew University pracę doktorską p.t. Bóg i Izrael jako Ojciec i Syn w literaturze Tanaitów.

Nasz Laureat jest autorem kilkudziesięciu artykułów i pięciu książek m.in. ostatniej Israel in God’s Presence: An Introduction to Judaism for the Christian Student, Hendrickson Press, forthcoming. W wypadku pana dra Alona Goshena Gottsteina tytuł Rabin – Mistrz, Nauczyciel jest adekwatny, bowiem całego jego dojrzałe życie wiąże się z nauczaniem. Od 1977 roku jest wykładowcą i dyrektorem Center for the Study of Rabbinic Thought, Beit Morasha College, w Jerozolimie. Uczył teologii żydowskiej m.in. na Uniwersytetach w Hajfie i Tel Avivie. Wykładał także w najbardziej zaskakujących dla Żydów miejscach, jak Papieski Instytut Ratyzboński w Jerozolimie, Uniwersytet Uppsala w Szwecji. Był zaproszonym mówcą na zjeździe Polskich Teologów Fundamentalnych jaki odbył się w Oświęcimiu w 2008 roku, gdzie wygłosił wykład Teologia po Auschwitz - perspektywa żydowska, w którym paradoksalnie wypomniał katolickim teologom brak wypracowania nowoczesnej teologii cierpienia, co przecież powinno być przecież domeną katolików.

Ale tak naprawdę całe jego życie związane jest z Jerozolimą, świętym miastem trzech wielkich religii monoteistycznych świata: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Tutaj został Naczelnym Dyrektorem Międzyreligijnego Instytutu Eliasza, instytucji naukowej i społecznej gromadzącej najwybitniejszych myślicieli i przywódców religijnych współczesnego świata. Działając pod egidą UNESCO, Instytut Eliasza w Jerozolimie, pracuje na rzecz pokoju, pozytywnych przemian społecznych oraz rozwoju jednostek i ich własnych religijnych tradycji. Rabin Goshen Gottstein naucza: „Wszyscy mamy nasze tradycje, wszyscy mamy naszą mądrość. Wszyscy posiadamy to co wzbogaca naszą tradycję i mądrość. Jednak obok nas zawsze jest mądrość tego drugiego, mądrość innej tradycji religijnej, mądrość inspirująca religie świata, przez tysiące lat”. Instytut, którym kieruje Rabin Gottstein nie kieruje się w pytaniami, o to kto ma rację, ale pyta o to, czego możemy nauczyć się człowieka innej religii. Zbyt wiele w świecie było i jest wojen, konfliktów i przemocy podejmowanych w imię prawdy głoszonej przez jednego człowieka lub w imię jednej religii. Rabin Gottsetin wielokrotnie publicznie dowodził, że fakt wsłuchania się w religijną tradycję drugiego człowieka, wcale nie osłabia naszej własnej tożsamości, lecz wręcz przeciwnie, wzmacnia ją i rozwija. Drogą ludzi religijnych nie jest unicestwienie religijności Innego, ale jej afirmacja. Angażując się w spotkanie z drugim, my sami zakorzeniamy się bardziej we własnej tradycji.

Takiej postawie można zarzucić niemożliwy do realizacji ślepy idealizm. Ale życie Rabina Alona dowodzi, że jego życiowe credo jest wiarygodne, a on sam szuka sposobu otwierania drzwi do ludzkiej wyobraźni. Wiara w mądrość nie tylko własnej tradycji, ale mądrość drugiego, skierowały kroki Pana Rabina do wielu krajów świata, w tym do Polski. Tutaj odbył podróż śladami Papieża Jana Pawła II, którego nazywa Papieżem Błogosławionej Pamięci. Idąc tymi śladami nawiedził m.in. Wzgórze Wawelski i Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Dwa miesiące później, podczas publicznej konferencji w jerozolimskim Instytucie Van Leera 1 grudnia 2008 r. wyznał, ku zaskoczeniu wielu chrześcijan, że w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach zrozumiał uniwersalne znaczenie przesłania o Bożym miłosierdziu, przesłanie wykraczające poza bariery wszelkich religii.

W jednym z przemówień w Youngstown, Ohio dowodził, iż Żydzi mogą wiele nauczyć się od chrześcijan w zakresie szacunku dla miejsc świętych. Częste są zdjęcia Rabina w obecności modlących się muzułmanów, zasłuchanego w śpiew łacińskich zakonnic z Kościoła Ecce Homo, albo wpatrzonego z fascynacją w medytujących buddyjskich mnichów. Mówi z otwartością, że przecież także chrześcijanie mogą czerpać z bogactwa mądrości rabinów i cadyków z takich miejsc jak Trawniki, Leżajsk, Góra Kalwaria. Naucza, że chrześcijanie mogą uczyć się od Żydów wierności swojej tożsamości w czasie marnym.

Nasz Laureat był aktywnym współorganizatorem wizyt dwóch papieży w Izraelu. W czasie wizyty Jana Pawła II zmobilizował dzieci żydowskie, chrześcijańskie i arabskie, aby pod nadzorem swoich nauczycieli wykonały napisy Shalom, Pax, Salam w różnych językach i by witały przy pomocy tych niezwykłych banerów polskiego papieża. Obrazy te do dziś wiszą w mieszkaniu Rabina.

Ale sławę w dziele dialogu przyniósł niezwykły czyn, który wychwyciły wszystkie telewizje świata w maju 2009 r., w trakcie pielgrzymki Benedykta XVI do Izraela. W czasie spotkania międzyreligijnego w Nazarecie, zamiast tylko mówić o pokoju, zaśpiewał piękną modlitwę o pokój po hebrajsku, arabsku, włosku, łacinie angielsku i niemiecku. Papież odpowiedział spontanicznym gestem – wstał, wziął za ręce stojących obok niego duchownych innych religii i włączył się we wspólny śpiew. Wszyscy uczestnicy tamtego wydarzenia w lot pojęli jego doniosłość. Papież, uznawany powszechnie za powściągającego swoje emocje w dialogu z innymi religiami, dołączył aktywnie do modlitwy rabina. 23 czerwca 2009 Rabin Alon Goshen, ubrany w kipę i tałes, tradycyjny żydowski szal modlitewny, tą samą pieśnią modlił się wraz z nieprzebranym tłumem chrześcijan i katolickich duchownych o pokój w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes.

Myślę, że dzisiejsza data z pewnością zostanie wyryta złotymi zgłoskami w historii Kościoła Katolickiego w Rzymie i w Polsce. Bo dzisiaj, w dalekim Rzymie, papież Benedykt przekroczył progi katedry Mojżesza, Rzymskiej Synagogi, by przynieść naszym „starszym braciom w wierze w jednego Boga” przesłanie pokoju. Z kolei tutaj, w Tarnowie, mieście prawdopodobnie znanym jedynie Polakom i Żydom, progi katedry biskupów tarnowskich przekroczył ortodoksyjny rabin by przemówić do chrześcijan o swojej drodze do dialogu i pokoju. Paradoksalnie, tak z jednej, jak i z drugiej strony nie brak dziś, i nie zabraknie pewnie krytyków odcinających się od takiej formy spotkania ludzi tak sobie różnych. Ale żadnym z tych aktów nie ma śladu odchodzenia od własnej tożsamości, porzucania własnej religii. Każdy z tych aktów jest trudną pracą wyciągania ku sobie rąk w braterskim geście pojednania i dialogu, to znaczy dzielenia się opowieścią o sobie nawzajem.

Czym jest więc pojednanie, z perspektywy dokonań naszego Przyjaciela z Jerozolimy? Sądzę, że mozolnym, ale pełnym pogody ducha otwieraniem drzwi ludzkich serc i przebywanie wśród tych ludzi bez utraty własnego mieszkania, własnego domu, własnej duchowej ojczyzny. Drogi Panie Rabinie, nasz Dostojny Laureacie. Niech ten zaszczytny tytuł Człowieka Pojednania jaki nadała Panu Polska Rada Chrześcijan i Żydów stanie się widzialnym znakiem dla ludzi dobrej woli, że jest możliwym przejście przez życie postrzegając je jako pełne drzwi. I jest możliwym, przy pomocy Światła Bożej Mądrości i Bożego Miłosierdzia, zdobycie wiedzy umożliwiającej otwarcie zamkniętych drzwi ludzkich serc.

Tarnów 2010